Werckmeister Harmonies
Taki węgierski Forrest Gump, tylko z bardziej tragiczną historią. Jest tu jedna z najlepszych i najpiękniejszych scen otwierających jaką widziałem. Naprawdę ciężko opisać, jak silnie działa na mnie obraz i muzyka w tym filmie. Przepiękne długie ujęcia oraz wzruszające kompozycje, do tego sam fakt, że film jest czarno-biały, tylko dodaje mu autentyczności. Niesamowite doświadczenie, bardzo szokujące, a zarazem fascynujące.