
**Daily 79/365** DAMN to było coś! Lubię serie Dragon Ball i ten film był piękny wizualnie i sceny walk wymiatały. Postacie i historia są świetnie napisane, a zakończenie satysfakcjonuje. 8/10

**Daily 2026 77/365** Sceny akcji są niezłe i momentami wizualnie jest pięknie, ale z fabułą bywa różnie. 6/10

**Daily 2026 76/365** Fajny akcyjniak z bardzo ładnymi scenami akcji, ale czemu ten typ z Fortnite zrobił taką drame o psa? 6/10

**ABSOLUTNE KINO!!!! ** Nie wiem jak wy, ale ja po obejrzeniu tego trailera miałem dokładnie jedną myśl: okej, to będzie zupełnie inny rodzaj „Diuny” niż poprzednie części. I mówię to w najlepszym możliwym sensie. Trailer do „Dune: Part Three” nie próbuje nawet udawać, że to kolejna epicka historia o bohaterze ratującym galaktykę. Wręcz przeciwnie — wszystko wskazuje na to, że będzie to historia o tym, jak bohater staje się problemem. Już pierwsze ujęcia mają zupełnie inną energię niż w trailerach do Dune i Dune: Part Two. Tam dominowało poczucie odkrywania świata i budowania legendy Paula Atrydy. Tutaj legenda już istnieje… i zaczyna wyglądać trochę przerażająco. Widzimy ogromne armie walczące w jego imieniu, religijny fanatyzm i poczucie, że coś w tej galaktyce bardzo wymknęło się spod kontroli. Najciekawsze jest to, jak trailer pokazuje Paula. Timothée Chalamet wygląda tu jak ktoś, kto wygrał wszystko… i absolutnie nie jest z tego powodu szczęśliwy. Jego twarz w wielu ujęciach wygląda na zmęczoną, przytłoczoną i trochę przerażoną własną legendą. To bardzo ciekawy kierunek dla tej postaci, bo zamiast klasycznej historii o mesjaszu dostajemy coś bardziej tragicznego — człowieka, który widzi konsekwencje własnego przeznaczenia. Trailer daje też trochę więcej miejsca postaci Chani. Zendaya wygląda tutaj na dużo bardziej centralną postać niż wcześniej. Jej relacja z Paulem wydaje się napięta i skomplikowana, jakby oboje zaczynali rozumieć, że ich drogi mogą prowadzić w różnych kierunkach. Jeśli film rzeczywiście pójdzie w tę stronę, to może być jedna z najbardziej emocjonalnych części całej serii. No i oczywiście pojawia się też nowa postać grana przez Roberta Pattinsona. Trailer pokazuje go bardzo oszczędnie, ale dokładnie tak powinno być. Kilka dziwnych, niepokojących ujęć wystarcza, żeby poczuć, że będzie to zupełnie inny rodzaj antagonisty niż ci z poprzednich filmów. Bardziej tajemniczy, bardziej manipulacyjny, mniej oczywisty. Pod względem wizualnym… cóż, to nadal Denis Villeneuve robiący „Diunę”, więc wygląda to absolutnie ogromnie. Denis Villeneuve najwyraźniej jeszcze bardziej podkręcił skalę świata. Pustynne krajobrazy Arrakis są gigantyczne, statki kosmiczne wyglądają jak latające miasta, a kilka krótkich ujęć z czerwiami pustyni przypomina, że ten świat wciąż jest dziki i niebezpieczny. Najbardziej podoba mi się jednak to, że trailer nie zdradza zbyt wiele. Zamiast tłumaczyć fabułę, buduje klimat. Czujesz napięcie, czujesz ciężar tej historii i czujesz, że to może być najdziwniejsza część całej trylogii. Mniej „heroiczna”, bardziej polityczna i znacznie bardziej tragiczna. Jeśli poprzednie filmy były o powstawaniu legendy, to wszystko wskazuje na to, że ta część będzie o cenie tej legendy. I szczerze? Po tym trailerze mam wrażenie, że może to być najbardziej interesująca część całej serii.