

„Ile jeszcze będzie opowieści o queerach?” Tyle, ile ich nadal jest zakopanych w ziemi splamionej krwią, dopóki będzie ona wciąż skrywać historie osób, które walczyły jeszcze jedną, dodatkową walkę o bycie tym, kim naprawdę są i pragną być, chociaż wszystko im mówi, że nie mogą. I mimo, że podobne historie były i będą jeszcze opowiadane, *La Bola Negra* robi to w tak poetycki, teatralny sposób, że nie byłem w stanie oderwać wzroku od ekranu. Historia to sztuka odkrywania nie faktów, a tajemnic. Największą przysługę, jaką możemy wyświadczyć tym, którzy mogli żyć swoim prawdziwym życiem dopiero gdy byli schowani w cieniu, w ciemnych uliczkach i nocnych klubach to wykopać ich historie, inspirować nimi innych, aby mieli siłę być sobą, dumnie i bez ukrywania się. Nie jest to typowy film o relacjach rodzinnych, jednak oprócz historii queerowej sztuki i miłości jest to główna motywacja dla jednego z bohaterów. Ktoś mógłby pomyśleć, że ta część fabuły służy głównie domknięciu otwartych wątków, ale dla mnie stanowiła ona trzon filmu. Pełna wybojów relacja Alberto z matką zasługiwała na jeszcze większą uwagę – tym bardziej bolą ostatnie pół godziny filmu, w której twórcy zamiast tego bardziej skupili się na łopatologicznym wyjaśnianiu wszystkich elementów fabularnych. Niestety brak zaufania do inteligencji widzów jest bardzo odczuwalny w końcowym akcie. Mimo wszystko *La Bola Negra* pozostanie moim ulubionym, który obejrzałem podczas festiwalu filmowego Nowe Horyzonty.

50% long conversations that regularly overstay their welcome, 45% another spin-off of the office, 5% „good for her”

We might be a little bit too harsh on ourselves sometimes, taking into consideration the fact that we all live life for the first time. When this movie worked, it showed a wonderful and bumpy relationship of two people that have always yearned for each other, yet are both terrified of making a decision that won’t last and will leave them hurt. When it didn’t… it was boring and bloated with scenes that could have been cut without any real impact on the story. I’d much rather watch more of the main characters trio – the argument Noah and Rebecca had that stemmed from Maya’s unresolved issues was easily the most electrifying and fascinating scene in the whole movie.

**It follows** x **it’s what’s inside**. Przejście przez miejscami toporny i nużący pierwszy akt wynagradza całkiem interesującą eksploracją konceptu horroru psychologicznego, w którym nagle zostajesz brutalnie wyrzucony ze swojego życia i ciała w czyjeś obce. Film ocieka beznadzieją losu bohaterów i oblepia na czarno atmosferę w całym kinie. Zabrakło tylko szalonych, symbolicznych scen, które pomogłyby widzom jeszcze bardziej odczuć ten absolutnie nieludzki i duszny scenariusz. O wiele lepiej jest potraktować to jako eksperyment filmowy niż w pełni opracowany projekt, bo fabuła i tajemnica odgrywają tutaj role drugoplanowe.