Dune: Part Two
Tak dam temu 5 gwiazdek ale poniżej będzie mocne wytykanie błędów (opinia jest oczywiście tylko moja, jasne, że możesz się nie zgodzić)
Dune part two to istny majstersztyk jeżeli chodzi o wizualia i ścieżkę dźwiękową, muzyka kiedy ogłaszali Feyd-Rauthe sprawiła, że prawie wstałam z krzesła. Bardzo dobrze wypadł trick z monochromarycznymi kolorami otaczającymi Ród Harkonnenów. CGI i inne efekty są na mistrzowskim poziomie, tutaj naprawdę nie mogę się doczepić i znaleźć wady, naprawdę! Wada jednak kryje się w castingu, niestety nie mogę brać Zendayi i Timothy'ego na poważnie... Oni tak nie pasują do tych ról! Widząc ten grymas u Chani jedyne co chciałam zrobić to wyłączyć film, przemowa Paula miała być wielka I miała budzić postrach ale Timothy... On się do tego nie nadaje naprawdę... Zbawca wszechświata to gościu z noodlami na włosach i szczęką jak siodełko od rowera? No okej.... Bardzo denerwowały mnie też walki oraz utrzymanie filmu na PG-13 co według mnie jest dużym błędem. Toczy się wojna, psychopaci wybijają swoich ludzi i walczą w koloseum, myślę, że dodanie większej ilości oraz graficznej przemocy dodało by dramaturgii temu dziełu. Jeśli chodzi o walkę wkurzał mnie fakt, że Fremani kładli każdego bez wysiłku... Jezu ja wiem, plot armour, wybrany lud i takie tam ale no błagam... Nie ma bata, że od tak zamiatają całe dwie armię z potężniejszym uzbrojeniem. Najbardziej dokucza mi śmierć Feyd-Rauthy, I mean... Jak można zrobić tak świetnego złola i zabić go tak szybko? Zrobić z niego jeszcze zakładnika? Bruh...
Tak czy siak film jest naprawdę solidny, kostiumy są boskie, estetyka również, kocham to jak bardzo odmienne kulturowo o stylistycznie są wszystkie rody. Gdyby tylko cast był inny i postacie były by traktowane tak jak o nich się mówi (Feyd miał być najlepszym z wojowników i sadystą a złożył się po paru ciosach...) to była by to perfekcja, mam love hate relationship z tym