
23 "Don't Try To Understand It. Feel It" [Flickr](https://flickr.com/photos/204560539@N03)


Czyli format IMAX (choć nie ten prawdziwy) nie zakrzywił odbioru *"It was a song of all promises I failed to keep. And it told me I dont really want to go home"* Nolan wraca i daje nam swoją wizję tego świata w wielkiej skali, która po prostu zachwyca. Zachwyca rozmachem, warstwą wizualną oraz oczywiście oprawą muzyczną (Göransson ty draniu). Nie było potrzeby prezentacji Zeusa z piorunem w ręku, aby czuć obecność bogów, a nadanie tej historii bardziej ludzkiego, przyziemnego tonu odpowiada mi. Oczywiście Nolan nie rezygnuje z tych fantastycznych, magicznych elementów, dając nam raz znakomite (cyklop, Hades), a raz nieco gorsze (Scylla) sekwencje. Wydaje mi się, że format IMAX używany był nie tylko po to, aby dobrze oddać wielkość wszystkiego, ale wręcz przeciwnie - skupić naszą uwagę na detalach, emocjach widocznych na twarzach bohaterów. O obsadzie mogę powiedzieć, że każdy poradził sobie ze swoją rolą. Po prostu nie każdy miał przestrzeń, aby w pełni nam się zaprezentować i czymś wyróżnić (tak to jest kiedy obsadza się samą śmietankę Hollywood). Jeśli o tych detalach mowa to fenomenalnie wypadł Pattinson, każde drżenie przy wardze, mrugnięcie, zmarszczenie, tak świetnie buduje tę arogancką, tchórzliwą postać. Finał dowiózł, a nawet więcej - wyciągnął cały film na wyżyny, ale to trzeba zobaczyć samemu. Motyw z naciąganiem cięciwy mmmm. Sam przekaz filmu, choć rzucony bezpośrednio, może dać nam chwilę samorefleksji i zastanowienia się w jakim miejscu jesteśmy i czy się nie zagubiliśmy hehe. I może to komuś pomoże, jeśli nie nam to komuś po nas. Wiadomo do pewnych elementów można by się czepnąć, ale nie za to mi płacą. Teraz mogę balować za potężny przelew od Nolana.

Jak lodówka na ciebie warczy to odstaw prochy ok?
