
• 19yo • Poland 🇵🇱 • romcom, romance, comedy, thriller, crimimal, historical, animation and documentary film lover ♡ • don't really like sci-fi and fantasy films

Pierwsza część trochę nudna, ale końcówka oddała. Ogólnie mocne w chuj. Nie warto ćpać. W całym moim życiu nie odczułam takiej ciszy, jaką nastała w sali kinowej, gdy zaczęły się napisy. Dziwny expierience.

Hamiton to straszny dupek. Nie dość, że my girl Eliza na to nie zasłużyła, to jeszcze jej siostra Angelica??? I ta random baba??? Hamilton, ogarnij się. "Satisfied" to najlepsza piosenka ze wszystkich. Dojebany bit, fajny rap, boski głos, świetny tekst. My woman Angelica <333 Poza tym, prawie się wzruszyłam na ostatniej piosence "Who Lives, Who Dies, Who Tells Your Story". Nie spodziewałam się, że to będzie TYLKO z piosenek. Dosłownie żadnych dialogów, więc w sumie słuchając albumu z tego na spotify, słuchasz całego spektaklu.

Jezu, jaki Al Pacino jest tu piękny... film też fajny :3

Myślałam nad oceną 4,5, ale nie dałam tyle nawet "Batman, Początek", a nie powiedziałabym, że jest o tyle lepszy. Ogólnie fabuła mi się podobała, tak samo złoczyńca. Czasami było przewidywalnie, ale wybaczam. Laska była mega ładna, a u Pattisona brakowało mi bardziej spicy sceny. Coś typu rozmyty make-up w deszczu w blasku latarni... idk. Fajny Batman, ale za mało Bruce'a, a ja go lubie. Justice for my boy. A i Batman miał niezłą aurę.