Seven Samurai
AKFF'23 (XIV) | Wspaniałe się ogląda tych aktorów Kurosawy, którzy grają sobie w tle małe perełki; Mifune genialny, Shimura klasycznie znakomity. Wieloaspektowe, zniuansowane, ale i zadłużone w westernie, wspaniałe dzieło, niemniej do tego czasu żaden western tak szeroki. W perspektywie filmografii dotychczasowej przełom i nowe poszukiwania — wcześniej przecież 'Ikiru', zupełnie inny film, 'Idiota' — jak żaden inny, 'Rashomon' — bliższy, ale skondensowany, paraboliczny. 'Siedmiu' mimo trwania niemal 4 godziny też nie jest rozciągnięty — i to chyba bardzo fascynuje, że to po prostu szczegółowo opowiedziana historia, świetnie napisana, poprowadzona i sfilmowana, z zachwycająca scenografią i klimatyczną muzyką. Nietrudno wejść w ten świat, można się nawet wzruszyć.
Chciałoby się powiedzieć tak jak młody samuraj do starszego, który zdobył nocą muszkiet i pozbył się dwóch bandytów — „Jesteś wspaniały, już dawno chciałem ci to powiedzieć”, tyle że do filmu albo do Kurosawy.